Teraz jest 24 wrz 2018, 07:34




Utworz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 104 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona
Autor Wiadomość
PostNapisane: 13 gru 2010, 19:28 

Dołączył(a): 06 sie 2009, 12:30
Posty: 27
Lokalizacja: Chełmno
Właśnie uświadamiam sobie jaka pamięć jest krucha, muszę pogłówkować nad mapą żeby przypomnieć sobie szczegóły.

Ale jest tak:

Jak już znajdzie się w Sułoszowej drogę ze szlakiem wchodzimy w pole jak na mapie idziemy prosto pod wzniesienie na wzniesieniu rozpoznajemy owe skrzyżowanie na którym skręcamy w prawo (gdzieś w pobliżu w zarośnięty trawą kamień z oznakowaniem szlaku). my szliśmy w deszcz są tam pola uprawne, droga błotnista więc musieliśmy uważać żeby się nie wyrżnąć. Góra graniczna najwyższy punkt daje widok na panoramę okolicy, pewnie więcej satysfakcji przy ładnej pogodzie. ciekawszy odcinek zaczyna się od Zadola Kosmolowskiego (uważać na psy przechodzi się obok gospodarstwa). za wioską schodzi się do jaru uwidocznionego na fotce 9182. po przejściu asfaltówki szlak wiedzie skrajem lasu (trochę w polu) fotki od 9187-89, dalej lasem (ale szczegółów nie pamiętam).


Gora
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 gru 2010, 19:48 

Dołączył(a): 06 sie 2009, 12:30
Posty: 27
Lokalizacja: Chełmno
O dzielnicy Skalskie wspominałem wcześniej (kłopot z oznakowaniem szlaku)

fajnie jest jak się zbliża do Rabsztyna, idziesz idziesz i nic aż wychodzisz na wzniesienie i widzisz ruiny zamczyska, na nas zrobiło duże wrażenie.

Odcinek Jaroszowiec - Bydlin w głównej mierze wiedzie przez lasy
mijamy Gołczowice ciekawa wioska, pamiętam że zaintrygowała mnie przepływająca przez wieś rzeczka i pole namiotowe - okolica miała swój urok.

przedmieście Bydlina też ładne, no i oczywiście zamek - punkt kulminacyjny - trochę zarośnięty pokrzywami ale za to mnóstwo latających wokół motyli nadawało bajkowy charakter.

Z chęcią poczytałbym opisów ze szlaku Orlich Gniazd innych wędrowców. a na dłużej pozostaną mi wspomnienia w pamięci :D


Pozdrawiam.


Gora
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 gru 2010, 20:22 

Dołączył(a): 15 gru 2009, 15:13
Posty: 517
Lokalizacja: Częstochowa
Myślę, że zechcecie może zrobić szlak Orlich Gniazd jeszcze raz tym razem z północy na południe. Wędrowanie ma to do siebie, że wszystkie odcinki warto przejść w obie strony, w przeciwnym wypadku 50% wrażeń zostaje za twymi plecami :) Póki co u nas zasypało, zawiało. Z relacjami ze szlaku trzeba będzie chyba poczekać pewnie do wiosny.


Gora
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 gru 2010, 21:19 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 05 kwi 2006, 12:14
Posty: 6285
Lokalizacja: Śląsk
Bogusław napisał(a):
przedmieście Bydlina też ładne, no i oczywiście zamek
To są ruiny kościoła a nie zamku.


Gora
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 13 gru 2010, 21:23 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 11 kwi 2007, 17:31
Posty: 3459
Robert napisał(a):
Bogusław napisał(a):
przedmieście Bydlina też ładne, no i oczywiście zamek
To są ruiny kościoła a nie zamku.

I tego i tego, w końcu kościół powstał na murach zamku.


Gora
 Zobacz profil WWW  
 
PostNapisane: 13 gru 2010, 21:30 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 27 gru 2007, 23:37
Posty: 253
Lokalizacja: obywatel świata
egzor napisał(a):
[
Kuba to niezły twardziel i na szczęście bywa na Forum Jurajskim viewtopic.php?f=10&t=4268&p=36778#p36778



Kurcze Pan Kuba zamieścił cały opis ja wrzucam linka :oops:

_________________
http://www.juraonline.pl


Gora
 Zobacz profil WWW  
 
PostNapisane: 08 mar 2011, 13:03 

Dołączył(a): 08 mar 2011, 12:54
Posty: 1
Witam serdecznie. Jestem nowym użytkownikiem forum. Pozdrawiam wszystkich "starych"!
Moje szaleństwo na jurze rozpoczęło się w roku 1976 i trwa do dziś. Już inaczej niż przed laty, ale nadal ją kocham! I nadal wędruję szlakami... W dawnych czasach z plecakiem o wadze 25 - 30 kg, z namiotem, śpiworem, materacem, całą masą konserw i zapasem przeróżnych dziwnych przedmiotów! Dziś - ponieważ wędrujemy z dziećmi i młodzieżą - jedzie z nami samochód (nasz ukochany Buffo, czyli ropucha - zielony uaz) z przyczepą, na której podróżuje cały majdan potrzebnych (i niepotrzebnych) rzeczyt oraz bagaże. Dzieci wędrują luzacko - tylko z podręcznym pklecakiem... Ale wędrowanie nic nie straciło na uroku... Jura jest zawsze przepiękna, pełna cudownych niespodzianek, urocza i tajemnicza...
Dzięki za to forum, ja swoją drogą zapraszam na serwis naszego wędrowania - www.niebieskiemigdalki.pl - tam zdjęcia, wspomnienia...


Gora
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 30 lip 2011, 10:29 

Dołączył(a): 06 sie 2009, 12:30
Posty: 27
Lokalizacja: Chełmno
Może ktoś przeszedł w tym roku szlak orlich gniazd?

zachęcam do zdania relacji z wyprawy.
Pozdrawiam


Gora
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 31 sie 2011, 13:38 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 maja 2007, 19:55
Posty: 43
Lokalizacja: Pabianice
Witam

Nie chwaląc się :) w dniach 16-19 VIII przeszedłem z plecakiem odcinek z Olsztyna do Olkusza. Wyszło mi około 100 km samego szlaku + kilkanaście dodatkowych kilometrów. Mam relację, ale jest ona raczej opisem własnych przeżyć w czasie wędrówki niż dokładnym opisem szlaku OG. Moja relacja zawiera również kilka niecenzuralnych słów :) (wykropkowanych), ale bez nich niestety relacja byłaby niepełna. Jeśli to nie będzie problem to mogę opis zamieścić. Najwyżej admin mnie zbanuje :)
Oczywiście dodatkowo mogę podzielić się kilkoma cennymi uwagami już o charakterze czysto turystycznym, tylko muszę je najpierw zebrać jakoś do tzw. kupy :)


Gora
 Zobacz profil WWW  
 
PostNapisane: 01 wrz 2011, 11:16 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 maja 2007, 19:55
Posty: 43
Lokalizacja: Pabianice
OK. Co prawda zastanawiałem się chwilę czy rzeczywiście zamieścić taki osobisty opis mojej wędrówki, ale zaryzykuję :)
Opis ten dedykuję tym wszystkim, którzy planują przejść szlak O-G w możliwie najkrótszym czasie z kilkunastokilogramowym plecakiem :)
Jeśli ktoś chciałby zobaczyć moje zdjęcia zrobione na Szlaku podczas moich poprzednich wypraw to zapraszam tutaj
Voila...

Plany, śmany...

Oczywiście w fazie planowania wszystko wygląda super. A ponieważ ja jestem mistrzem planowania więc założyłem sobie bardzo optymistycznie, że w ciągu 4 dni przejdę na luzaku od Olsztyna do Ojcowa (~125km). Raptem średnio 30km dziennie. Ot, taki szlak O-O-O-O: Olsztyn-Ogrodzieniec-Olkusz-Ojców :)
Plan wyglądał następująco:

dzień 1: Olsztyn - Mirów - 31 km
dzień 2: Mirów - Smoleń - 37 km
dzień 3: Smoleń - Pieskowa Skała - 46 km
dzień 4: Pieskowa Skała - Ojców - trasa na Olkusz - 12 km

Nie wiem gdzie u mnie tkwią pokłady tego nieskończonego optymizmu, który pozwolił mi po raz kolejny przyjąć [to nie pierwsza moja wyprawa], że idąc kilkadziesiąt kilometrów dziennie z plecakiem, z każdym kolejnym dniem będę miał więcej siły. Nie wiem, ale muszą one tkwić bardzo głęboko...

Dzień 1. Jeszcze więcej optymizmu...

Plany zweryfikował już pierwszy dzień, pomimo tego, że akurat założony na ten dzień plan został wykonany w ponad 100% (a może właśnie dlatego). Z 31 zaplanowanych kilometrów zrobiło się prawie 37. Ponieważ tempo marszu miałem całkiem przyzwoite więc już po południu odnowiła mi się stara kontuzja kolana, skutecznie utrudniająca podejścia i zejścia. Chociaż właściwie zejść to było łatwo, ale w tym innym znaczeniu :) Po dojściu do celu (po 9 godzinach), pośpiesznie zrzuciłem plecak i udałem się do pobliskiego baru napić się piwa pod ruinami zamku w Mirowie. Było suuuuperrrr... :)

Statystyka dnia: miało być 31 km, wyszło 37

Dzień 2. Szaleniec z plecakiem...

Drugiego dnia, szczególnie rano, optymizm jeszcze mnie nie opuścił i tak jak zaplanowałem, zamierzałem dotrzeć do Smolenia. Jednak kolejne godziny marszu skutecznie ten optymizm gasiły. Dlatego też, również optymistycznie założyłem, że jak dojdę do Ogrodzieńca to będzie super. I nie powiem - doszedłem. Z tym, że oprócz kontuzji kolana miałem już bacharzyny na stopach. Z kolanem już dzień wcześniej poradziłem sobie nieźle za pomocą opaski uciskowej. Nawet pomogło. Natomiast bacharzyny z powodu braku odpowiedniego narzędzia przekłułem sobie w hotelu za pomocą widelca wstępnie zdezynfekowanego nad ogniem kuchenki gazowej. I wiecie co - to też pomogło :) Poczułem się jak nowo narodzony... Pośpiesznie udałem się więc do pobliskiego baru napić się piwa :) ... po czym przelełżałęm leniwie 2 godziny na trawie pod zamkiem.
A propos opaski uciskowej... Zastanawiam się, czy nie powinienem jej sobie zakładać przed takimi wyprawami znacznie wcześniej, np. już na etapie planowania, no i nie na nogę, tylko na głowę...
Tego samego dnia spotkałem rano grupę rowerzystów, którzy również przemierzali szlak O-G. Ponieważ akurat do spotkania doszło w trakcie chłodzenia przeze mnie stóp w lodowatej wodzie źródełka [za Zdowem] (które jeszcze parę lat temu wydawało się być wyschnięte), więc chcąc nie chcąc zamieniliśmy kilka słów na tematy turystyczne. Na koniec okazało się, ze oni tej nocy również stacjonowali w Mirowie, a ich gospodarz opowiadał im (na pewno przy ognisku o północy) o człowieku, który wczoraj przeszedł z plecakiem z Olsztyna do Mirowa.
- Znaczy o szaleńcu wam opowiadał... - dodałem pośpiesznie.
- No - odpowiedzieli
Jak to miło zapisać się w historii małej, wiejskiej społeczności... :)

Statystyka dnia: miało być 37 km, wyszło 28

Dzień 3. Krew, pot i łzy...

Trzeciego dnia... nie, nie, nie zmartwychwstał :D Trzeciego dnia jedynym moim planem było, żeby k...a za żadne skarby już nic nie planować. Spojrzałem tylko w notatki, gdzie mogę mieć najbliższy nocleg. 25km - odległość jeszcze do przyjęcia. Trzy pierwsze godziny ok, potem czuję jak powoli jeden z moich mięśni łopatkowych zaczyna się rozdzielać na dwie części. Czyli mam już co najmniej trzy mięśnie... K...a, j...y plecak! Po c..j brałem ten śpiwór, hamak i parę kilo sprzętu fotograficznego! P...e hobby, zachciało mi się... Zdejmuję plecak i próbuję waląc pięściami w łopatki choć trochę rozluźnić twarde jak kamienie mięśnie. Na jakiś czas pomaga. Po bodajże siedmiu godzinach dochodzę do - jak mi się wydawało - celu [Bydlin]. Ale nie, nie ma tak łatwo. Pytam tubylca czy są we wsi jakieś noclegi.
- Tak, są dwa miejsca.
Okazuje się, że pierwsze jest zamknięte na cztery spusty, a żeby skorzystać z drugiego trzeba przejść się parę kilometrów w zupełnie inną stronę w celu odszukania właścicieli. Zjadam więc obiad złożony ze spam'u i bułek i popijam wodą. Następnie zagłębiam się w mapę i stwierdzam, że mam jeszcze tylko dwie szanse na znalezienie legowiska. Dwie wsie - pierwsza 2km, druga 5km. Dochodzę do pierwszej - kiła. O agroturystyce można tylko pomarzyć. Oczami wyobraźni widzę już siebie dyndającego w nocy na hamaku, okrytego śpiworkiem pomiędzy drzewami w gęstym lesie. Kochany śpiworek, tak, kochany hamaczek, "maj presziesssssss". Kuźwa, niech to się wreszcie skończy... Na szczęście ostatnia wieś okazuje się dla mnie ocaleniem - Golczowice. Zaraz po tym jak się dowiedziałem, że przyjmują udręczonych turystów, wypowiedziałem tę nazwę z takim samym namaszczeniem jak rycerze na widok Camelot [Monty Python]. Pośpiesznie zrzuciłem plecak, umyłem się i poszedłem spać. O piwie zapomniałem...

Statystyka dnia: miało być 46 km, wyszło 31

Dzień 4. Byle do Olkusza...

Ostatni dzień to własciwie ucieczka na drugą linię frontu, a dokładnie próba w miarę sprawnego dostania się do Olkusza na dworzec PKS. Dystans już właściwie śmieszny - niespełna 20km. O Pieskowej Skale i Ojcowie już w ogóle nie myślę. Zahaczam o kolejny zamek tym razem w Rabsztynie, który okazuje się być kolejnym zamkiem zamkniętym dla zwiedzających. Z naszymi zamkami to chyba jest jak z zimą - "jak jest zima to musi być zimno". Parafrazując - skoro jest zamek to musi być zamknięty :( Jeśli chodzi o odnawianie zamków to już drugiego dnia w Bobolicach naszły mnie wątpliwości, których nie rozstrzygnąłem do dzisiaj (i pewnie do końca nie rozstrzygnę) - czy wolę ogólno dostępne ruiny jak to było jeszcze 15 lat temu czy te nowe, niedostępne, "świecące" wapienne mury. Chociaż może jednak to pierwsze... Aaaaaaaa, zresztą... Pewnie podobne wątpliwości mieli też chłopi w średniowieczu jak się dowiadywali, że im jakiś cholerny Bolko czy inny Maćko zabuduje skałkę, na której od zawsze pili gorzołę...
Na koniec wyprawy łyżkę dziegciu dolał jeszcze krakowski PKS, który miał przyjechać i nie przyjechał, a ja dzięki temu mogłem bardziej szczegółowo poznać uroki olkuskiego dworca :) Koniec końców, kombinując dojechałem szczęśliwie do domu.

Statystyka dnia: miało być 12 km, wyszło 18

KONIEC

A teraz trochę bardziej serio...
Po pierwsze serdecznie gratuluję Bogusławowi, że udało mu się przejść w całości za jednym zamachem cały szlak. Ja pierwszy raz próbowałem tego dokonać 20 lat temu i do tej pory się nie udało. Co jakiś czas pokonuję szlak O-G odcinkami, bo nigdy nie mam tyle wolnych dni, aby je w całości poświęcić na taki wypad. Od Częstochowy do Krakowa udało mi się jedynie przejechać rowerem w ciągu 4 dni. Z tym, że wtedy sam sobie wytyczyłem szlak rowerowy w najbliższym możliwym sąsiedztwie szlaku pieszego. Obecnie do "zaliczenia" całości szlaku pozostały mi dwa odcinki: od Olkusza do Pieskowej Skały i od Ojcowa (a właściwie Bramy Krakowskiej) do Krakowa, czyli dwa dni spokojnego marszu.
Moje dotychczasowe doświadczenie w próbach jednorazowego przejścia całego szlaku pozwalają mi na wyciągnięcie następujących wniosków:
1. Minimalny czas na przejście to 5 dni pod warunkiem, że:
a) nie mamy plecaka, albo jest mały i nosimy na plecach tylko niezbędne minimum - odzież, ręcznik, szczoteczka, mydło (w sumie obecnie nie jest to trudne, bo baza noclegowa jest rozbudowana więc nie musimy zabierać śpiwora, karimaty itp; na szlaku też jest sporo sklepów więc nie musimy nosić bez sensu jakiegoś dodatkowego prowiantu)
b) mamy dobre buty... no i kondycję :)
Przy takich założeniach bez problemu przejdziemy 30km dziennie.
Przejścia szlaku w ciągu 48 h nie biorę pod uwagę, bo to zupełny hardcore, nawet jak dla mnie :)
2. Realny czas na przejście z kilkunastokilogramowym plecakiem oceniam na 7 pełnych dni.
25 km dziennie to maksimum jeśli nie chcemy być wykończeni już na drugi dzień (przykładowo tak jak ja po 37 km).
3. Przejście w ciągu 11 dni tak jak to zrobił Bogusław, pomimo że z dużymi plecakami, to już niemalże relaks :) Krótkie odcinki. Przy okazji można coś pozwiedzać. Tak właśnie powinien wyglądać wypoczynek, zarówno psychiczny jak i fizyczny, na szlaku O-G.

Pozdrawiam

Grzesiek


Gora
 Zobacz profil WWW  
 
PostNapisane: 01 wrz 2011, 18:28 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 26 lut 2005, 23:36
Posty: 1212
Lokalizacja: 49°55'N 19°01'E
Fajne opowiadanie wyszło i trochę zazdroszczę przygód. Na pewno ukojeniem było wieczorne piwo. Mój dzienny rekord to 37 km, z lekkim plecakiem, gdy byłem 40 kg lżejszy niż obecnie i prawie 20 lat młodszy. Po takiej eskapadzie nie bardzo mogłem wysiąść z pociągu w Oświęcimiu gdzie miałem przesiadkę - kolana wysiadły. Dziś dałbym radę może max 25 km.
Z Olkusza masz ciekawą trasę do OPN jurajską wierzchowiną. Aż po horyzont możesz nie spotkać nikogo - same pola.

_________________
Obrazek


Gora
 Zobacz profil WWW  
 
PostNapisane: 02 wrz 2011, 11:09 
Avatar użytkownika

Dołączył(a): 23 maja 2007, 19:55
Posty: 43
Lokalizacja: Pabianice
Alferek napisał(a):
Aż po horyzont możesz nie spotkać nikogo - same pola.


Alferek. Prawda jest taka, że ja teraz przeszedłem 100 km w ciągu czterech dni i oprócz kilku osób na rowerach (o których napisałem), nie minąłem na szlaku Orlich Gniazd ani jednego (słownie: ani jednego :)) turysty z większym plecakiem. Z jednej strony super, bo masz ciszę i spokój, ale to niestety również świadczy o tym, że takie wędrowanie z plecakiem wymiera. Przed tą wyprawą miałem przez chwilę obawy czy to bezpiecznie tak samotnie chodzić po lasach, ale okazało się, że obawy są zupełnie bezpodstawne, bo po prostu na szlaku nie ma ludzi :)


Gora
 Zobacz profil WWW  
 
PostNapisane: 11 wrz 2011, 07:42 

Dołączył(a): 11 wrz 2011, 07:31
Posty: 1
Witam serdecznie,

Uspokajam Grega, taka turystyka nie wymarła. Wczoraj ukończyłem swój rajd po Jurze. Szlak Orlich Gniazd zdobyty. Trasę od Krakowa do Jasnej Góry pokonałem w 6 dni. Wędrowałem samotnie, z plecakiem ok. 15-20 kg, noclegi, jako że postanowiłem nie zabierać namiotu, odbywałem w najróżniejszych miejscach (od jaskiń, po samodzielnie wykonane szałasy, czy kępy krzaków, których liście wydawały się potencjalnym schronieniem). Przygoda niezapomniana, jeśli ma ktoś pytania, bardzo chętnie odpowiem, szczegółowa relacja, jeśliby kogoś interesowała, też może się znajdzie. Odciski, pęcherze i obtarcia nie pozwalają na razie myśleć o kolejnych wyprawach, ale jedno wiem, to nie koniec tego typu przygód, raz spróbowane stają się jak narkotyk. :D


Gora
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 12 wrz 2011, 14:00 

Dołączył(a): 09 lut 2005, 09:14
Posty: 404
Lokalizacja: Silesia
jeżeli można, to prosimy o relację wraz z fotkami


Gora
 Zobacz profil  
 
PostNapisane: 19 wrz 2011, 20:00 

Dołączył(a): 23 lut 2010, 14:18
Posty: 7
Witam.
AleksanderFranciszek no to mnie wyprzedziłeś!
Ja zacząłem 13-tego (6 dni). Czekałem na pogodę :lol:
Opis jakbym to Ja pisał z tym że nie nocowałem pod liściem! Rozumiesz, już nie młody jestem i wygodniejszy się zrobiłem :D

... a jeśli ktoś chce SOG krótszy to z Częstochowy do Krakowa :mrgreen:
Kraków -
Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Częstochowa -
Obrazek

Uploaded with ImageShack.us

Pozdrawiam.


Gora
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utworz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 104 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Następna strona

Teraz jest 24 wrz 2018, 07:34


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkownikow i 2 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątkow
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postow
Nie możesz usuwać swoich postow
Nie możesz dodawać załącznikow

Szukaj:

Zgodnie z nowelizacją prawa telekomunikacyjnego informujemy, iż forumjurajskie.pl w celu zapewnienia pełnej funkcjonalności używa pliki cookies.
Więcej informacji na ten temat w linku: Polityka prywatności


Strony współpracujące:

JuraPolska    Towarzystwo Jurajskie    Jurajska Informacja Turystyczna    Jura-Pilica.com    Związek Gmin Jurajskich

Jaskinie Jury    Jurajska Strona Alferka    Ojcowski Park Narodowy - informator turystyczny

it-jura.pl    Jurajski Serwis Turystyczny    jura.eko.org.pl   Informator Turystyczny Ojcow.pl   JuraInfo.pl - noclegi na Jurze


Wydawnictwo

Zamek

Towarzystwo

Kajakiem

Sklep Arsenał

Jura Paintball Silesia

JuraInfo.pl - noclegi na Jurze

Malamuty w Potrzebie


ForumJurajskie.pl służy pogłębianiu wiedzy o Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej, oraz okolicznych regionach m.in. Obniżeniu Górnej Warty, Jurze Wieluńskiej, Progu Lelowskim, itd.
Poruszane jest tu całe spektrum zagadnień związanych z historią, etnografią, kulturą, środowiskiem przyrodniczym, oraz turystyką i krajoznawstwem obszaru Jury Polskiej.
Możesz zaprezentować jurajskie zdjęcia, zapytać o bazę noclegową, wybrać najciekawszą trasę wycieczki, czy też dowiedzieć się o mniej znanych miejscach.

Właściciel ForumJurajskie.pl / JuraPolska nie bierze odpowiedzialności za treści zamieszczane na forum przez użytkowników,
jednocześnie zastrzega sobie prawo do usunięcia wpisów naruszających zapisy regulaminu forum.
Kontakt z administratorem forum - zobacz tutaj.

Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL